WARSZAWA: z dna Wisły wydobytych zostało 5 ton zabytków zrabowanych przez Szwedów w 1656r.
Dodane przez emes dnia 25 listopad 2011 10:15:07
Znaleziska zaprezentowane podczas konferencji poświęconej odkryciom dokonanym w ramach projektu "Wisła 1655-1906-2009 - interdyscyplinarne badania dna rzeki" w Warszawie. Źródło: PAP / Paweł Supernak Po trzech latach przygotowań z dna Wisły wydobyto XVII-wieczne skarby: elementy architektoniczne pochodzące prawdopodobnie z Zamku Królewskiego, najpewniej zrabowane i "zgubione" przez Szwedów w 1656 roku. Z dna rzeki wydobytych zostało około 70 fragmentów kamiennej architektury, ważących w sumie ponad pięć ton. Znalezisko przedstawiono 23 listopada na konferencji prasowej na Uniwersytecie Warszawskim. >>>
Treść rozszerzona

Wisła oddaje skarby Wazów

Po trzech latach przygotowań z dna Wisły wydobyto XVII-wieczne skarby: elementy pochodzące prawdopodobnie z Zamku Królewskiego, zrabowane w czasie szwedzkiego potopu. Znalezisko przedstawiono 23 listopada na konferencji prasowej na Uniwersytecie Warszawskim.

"Oto wracają zabytki, które przez 350 lat uważano za zaginione, i których nikt nie spodziewał się jeszcze zobaczyć" - podkreślał jeden z organizatorów projektu "Wisła 1655-1906-2009 - Interdyscyplinarne badania dna rzeki", reporter i płetwonurek, Marcin Jamkowski.

Według historycznych źródeł, w czasie najazdu na Polskę w XVII w. Szwedzi rabowali na potęgę, a łupy, m.in. dzieła sztuki, spławiali łodziami w dół Wisły, po czym ładowali na statki i wywozili. W archiwach zachowały się wzmianki dotyczące wypadków podczas żeglugi - nadmiernie obciążone zrabowanymi dobrami łodzie tonęły, a łupy ginęły w wiślanym nurcie. "Rabowano wszystko - nawet posadzki, kolumny, fragmenty obramień, rozkładano na części drzwi i portale" - opowiadał organizator akcji "Wisła", dr Hubert Kowalski z Instytutu Archeologii UW, który wraz z Marcinem Jamkowskim i Justyną Jasiewicz z Instytutu Informacji Naukowej i Studiów Bibliologicznych UW doprowadził do wydobycia z dna rzeki około 70 fragmentów kamiennej architektury, ważących w sumie ponad pięć ton.

Organizatorzy badań: dr Hubert Kowalski, dr Justyna Jasiewicz i Marcin Jamkowski ze znalezionym herbem Wazów. Źródło: PAP - Nauka w Polsce, fot. Marzena Hmielewicz / "Wisła 1655-1906-2009 - Interdyscyplinarne badania dna rzeki"
Organizatorzy badań: dr Hubert Kowalski, dr Justyna Jasiewicz i Marcin Jamkowski
ze znalezionym herbem Wazów. Źródło: PAP - Nauka w Polsce, 
fot. Marzena Hmielewicz / "Wisła 1655-1906-2009 - Interdyscyplinarne badania dna rzeki"

Chodzi o rzeźby wykonane w marmurach i alabastrach, które prawdopodobnie zdobiły wnętrza. Na jednym z trójkątnych elementów znajduje się herb Wazów, co daje ekspertom niemal całkowitą pewność, że pochodzi z Zamku Królewskiego w Warszawie. "Są to prawdopodobnie elementy z pierwszej fazy przebudowy wnętrza Zamku, z której nie zachowały się żadne ślady materialne. Nie ma nawet dokumentów i rysunków obrazujących, jak zamek mógł wyglądać w tamtym okresie" - podkreślił Jamkowski.

Znaleziska zaprezentowane podczas konferencji poświęconej odkryciom dokonanym w ramach projektu "Wisła 1655-1906-2009 - interdyscyplinarne badania dna rzeki" w Warszawie. Źródło: PAP / Paweł Supernak
Znaleziska zaprezentowane podczas konferencji poświęconej odkryciom dokonanym w ramach projektu
"Wisła 1655-1906-2009 - interdyscyplinarne badania dna rzeki" w Warszawie. 
Źródło: PAP / Paweł Supernak

Wartość znaleziska jest bezcenna - dodał. "Nie da się oszacować wartości zabytków skarbu kultury narodowej. Możemy jedynie przypuszczać, ile podobne przedmioty - z podobnego okresu, podobnej wielkości i urody, kosztowałyby na aukcjach. Element z herbem Wazów szacowaliśmy na około sto tysięcy euro" - podkreślił Jamkowski.

Na trop tych "skarbów", zgubionych przez Szwedów w trakcie rabunku, prawdopodobnie w 1656 r., naukowcy wpadli dzięki archiwalnym materiałom. "Są w nich wzmianki, że kilka szwedzkich szkut zatonęło w Wiśle i przynajmniej część ładunku wypadła" - poinformował dr Kowalski.

Ważne okazały się też informacje z roku 1906 r. na temat przypadkowego odkrycia warszawskich piaskarzy, o którym donosiły stołeczne gazety. Podczas prac na Wiśle w okolicach Cytadeli piaskarze znaleźli na dnie rzeki zabytki. Część wyłowionych wówczas fragmentów architektury została utracona w czasie II wojny światowej, część znajduje się dziś w zbiorach Muzeum Historycznego m. st. Warszawy, m.in. marmurowa rzeźba pochodząca z ogrodów Pałacu Kazimierzowskiego, obecnej siedziby władz UW.

Podczas kwerend archiwalnych natrafiono też na fotografie przedstawiające piaskarzy w łodzi wyładowanej cennymi elementami architektonicznymi, które trafiły do zbiorów warszawskich muzeów. Po 1906 r. nigdy nie wrócono do poszukiwań zrabowanych zabytków - mimo wspomnień piaskarzy, którzy twierdzili, że udało im się wydobyć jedynie część rzeźb leżących na dnie. Wspominali też, że jedna z rzeźb - wspaniały marmurowy orzeł - ze względu na swój ciężar, zerwała liny i wpadła z powrotem do wody.

Dopiero w 2008 r. odnalezienia ewentualnych pozostałości tamtego znaleziska podjęli się organizatorzy akcji "Wisła 1655-1906-2009". Najpierw zaczęli badać archiwa, biblioteki, analizować historyczne mapy Wisły ze zbiorów dr Piotra Kuźniara z Politechniki Warszawskiej. "Nakładaliśmy je na siebie i udało się ustalić, że na wysokości Cytadeli jej koryto przesunęło się tak, iż możliwe jest, że rzeźby nadal spoczywają w wodzie. Ale też braliśmy pod uwagę, że mogły już dawno trafić pod asfalt Wisłostrady" - wspomina Justyna Jasiewicz.

Rok 2009 i 2010 zajęły prace w terenie. Pomagał w nich m.in. dr Andrzej Osadczuk z Uniwersytetu Szczecińskiego, posiadający profilomierz osadów dennych - urządzenie pokazujące, co znajduje się na dnie rzeki albo w piasku. Dzięki tym danym naukowcy stworzyli dokładną siatkę dna na interesującym ich odcinku.

Badań nie ułatwiał fakt, że wody Wisły są nieprzejrzyste, nurt - silny, a dno i głębokość zmienia się z tygodnia na tydzień. Dlatego, zanim do akcji wkroczyli nurkowie, trzeba było wykonać tzw. zwiad elektroniczny - dokładnie wymierzyć dno za pomocą sonarów, GPS, echosondy. To pozwoliło wytypować obiecujące miejsca i wskazać obiekty nienaturalnego pochodzenia, wymagające dokładniejszych oględzin.

Dr Hubert Kowalski i dr Andrzej Osadczuk podczas prac pomiarowych z użyciem sonarów, echosond i profilomierza osadów dennych (sub-bottom profiler). Fot. Marcin Jamkowski / "Wisła 1655-1906-2009 - Interdyscyplinarne badania dna rzeki"
Dr Hubert Kowalski i dr Andrzej Osadczuk podczas prac pomiarowych
z użyciem sonarów, echosond i profilomierza osadów dennych (sub-bottom profiler).
Fot. Marcin Jamkowski / "Wisła 1655-1906-2009 - Interdyscyplinarne badania dna rzeki"

Prowadzenie badań w 2010 r. (które miały potwierdzić wcześniejsze wyniki) utrudniła powódź. Przetaczające się od wiosny do końca sierpnia fale powodziowe naniosły na dno grubą warstwę osadu i mułu, który zasłonił wszystkie wytypowane wcześniej obiekty. Dopiero jesienią, dzięki utrzymującemu się wysokiemu stanowi wody, udało się zbadać miejsca wcześniej niedostępne dla łodzi wyposażonej w sprzęt pomiarowy. Udało się wpłynąć nad zalane łachy i brzegi.

W dalszych pracach, w 2011 r., uczestniczyły ekipy nurków, którzy intrygujących kształtów wypatrywali wśród stert szkła, opon, cegieł, prętów i innych śmieci, zaściełających wiślane dno. W ostatnich miesiącach udało się zlokalizować poszukiwane zabytki i wydobyć je na powierzchnię. Lżejsze podnosili nurkowie, cięższe wyciągał pływający dźwig. Największy element - marmurowe nadproże, pochodzące prawdopodobnie z wnętrza Zamku Królewskiego - ważył 720 kg.

Dr Hubert Kowalski, współorganizator ekspedycji i Witold Kusiński wydobywają z dna Wisły jeden z marmurowych łuków. Fot. Marcin Jamkowski / "Wisła 1655-1906-2009 - Interdyscyplinarne badania dna rzeki"
Dr Hubert Kowalski, współorganizator ekspedycji i Witold Kusiński
wydobywają z dna Wisły jeden z marmurowych łuków.
Fot. Marcin Jamkowski / "Wisła 1655-1906-2009 - Interdyscyplinarne badania dna rzeki"

 Dr Hubert Kowalski i Tomasz Mieleszko wydobywają zabytki z dna Wisły przy użyciu pływającego dźwigu. Fot. Marcin Jamkowski / "Wisła 1655-1906-2009 - Interdyscyplinarne badania dna rzeki"
Dr Hubert Kowalski i Tomasz Mieleszko wydobywają zabytki z dna Wisły 
przy użyciu pływającego dźwigu.
Fot. Marcin Jamkowski / "Wisła 1655-1906-2009 - Interdyscyplinarne badania dna rzeki"

Skarby z Wisły trafią do Muzeum Historycznego m.st. Warszawy - dołączą do obiektów wydobytych przez piaskarzy w 1906 r. Najpierw jednak trafią w ręce konserwatorów, którzy je oczyszczą, m.in. z grubej warstwy glonów i innych wodnych organizmów, a potem zabezpieczą.

Projekt "Wisła 1655-1906-2009 - Interdyscyplinarne badania dna rzeki" zainicjowano pod koniec 2008 r. na UW. Badania prowadzono we współpracy z Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Narodowym Instytutem Dziedzictwa. Finansowo projekt wsparli m.in.: Urząd Miasta Stołecznego Warszawy, wydziały UW - historyczny i geologii, Instytut Archeologii UW i Klub Absolwentów UW. Podczas badań współpracowano z Komisariatem Policji Rzecznej w Warszawie, Komendą Wojewódzką Państwowej Straży Pożarnej i Komendą Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Legionowie.

Koordynatorzy projektu i ich współpracownicy mają nadzieję, że wydobycie zabytkowych elementów warszawskiej architektury to dopiero początek interdyscyplinarnego projektu badawczego, który pozwoli zbadać inne rejony dna Wisły.

Źródło: PAP - Nauka w Polsce