Bonin: skarb - 3,5 kilograma srebrnych monet znalazły panie sadzące kwiaty
Dodane przez emes dnia 16 grudzień 2010 14:51:12
W Muzeum w Koszalinie pokazano w środę dziennikarzom tzw. skarb boniński, czyli ponad 4300 srebrnych monet pochodzących, według wstępnych szacunków, z XI-XII wieku. Monety ważą łącznie 3,4 kg i zostały znalezione pod koniec października w podkoszalińskiej wsi Bonin (gmina Manowo) przez panie sadzące kwiaty przy placu zabaw. >>>
Treść rozszerzona

Muzeum w Koszalinie pokazało tzw. skarb boniński

W Muzeum w Koszalinie (Zachodniopomorskie) pokazano w środę dziennikarzom tzw. skarb boniński, czyli ponad 4300 srebrnych monet pochodzących, według wstępnych szacunków, z XI-XII wieku. Monety ważą łącznie 3,4 kg i zostały znalezione pod koniec października w podkoszalińskiej wsi Bonin, znajdującej się na terenie gminy Manowo, przez trzy panie sadzące kwiaty przy placu zabaw.

"Jest to wyjątkowe odkrycie. Na Pomorzu nie znaleziono dotychczas takiej liczby monet w jednym miejscu. Naukowej wartości znaleziska nie da się przecenić" - mówił na zwołanej w środę 17 listopada konferencji prasowej dyrektor Muzeum w Koszalinie Jerzy Kalicki.

Monety były zakopane na głębokości kilkudziesięciu centymetrów. Znajdowały się w dwóch glinianych naczyniach, do których włożono je po uprzednim owinięciu w płótno. Według archeologów z koszalińskiego muzeum, delikatna struktura płótna wskazuje, że nie był to worek, w który zawinięto naczynia, lecz prawdopodobnie koszula właściciela wczesnośredniowiecznej fortuny.

Kronikarz z tego kresu Anonim zwany Gallem pisał o Pomorzu: "Za denara kupisz wóz świeżych śledzi".

Odkryty przypadkiem skarb - jak powiedział dyrektor Kalicki - to ok. 2 tys. tzw. denarów krzyżowych, pochodzących według wstępnych analiz z XI-XII w.; 2300 datowanych na ten sam okres siekańców, czyli przekrojonych monet, które służyły do drobnych płatności, oraz kilkanaście arabskich dirhemów datowanych na VIII w.

Według wstępnych ustaleń archeologów, monety prawdopodobnie pochodzą z terenu Saksonii i Meklemburgii - na Pomorzu monety zaczęto bowiem bić około roku 1170, za panowania Bogusława I i Kazimierza I. Tymczasem znalezione w Boninie monety są starsze od tamtych numizmatów o jakieś sto lat.

Według archeologów, w miejscu znalezienia monet nie było we wczesnym średniowieczu żadnej osady. Dlatego, zdaniem Jerzego Kalickiego, znalezisko może mieć związek ze szlakiem kupieckim prowadzącym do Kołobrzegu, który już wówczas był znaczącą osadą handlową.

"Być może właściciel monet poczuł się w czasie drogi zagrożony (...) i dlatego ukrył skarb w ziemi. Nie wykluczam też, że monety znalazły się w Boninie na skutek wtórnego nawiezienia ziemi z innego terenu. Jednak na pytanie, w jaki sposób skarb znalazł się w tym miejscu, chyba nigdy nie poznamy odpowiedzi" - powiedział Kalicki.

Odkryty w Boninie skarb, w języku archeologii definiowany jako "jednorazowy depozyt przedmiotów, z reguły wykonanych z tego samego surowca", zostanie teraz poddany szczegółowej analizie naukowej. Archeolodzy chcą ustalić w jej trakcie, kto bił monety (są na nich znaki mennicze), jaka była ich siła nabywcza i na jakich terenach się nimi posługiwano.

Muzeum w Koszalinie zdecydowało w środę o tymczasowej ekspozycji skarbu. Będzie go można oglądać do końca listopada br. Wiosną 2011 r. monety z Bonina prawdopodobnie zostaną pokazane publiczności na stałej wystawie.

Szacunkowa wartość skarbu z Bonina w przeliczeniu na obecne pieniądze wynosi ok. 200 tys. zł. Jerzy Kalicki powiedział PAP, że materialna wartość monet nie ma jednak tak istotnego znaczenia, jak ich wartość naukowa.

"Gdyby cały skarb wypuszczono teraz na rynek numizmatyczny, wartość monet z powodu ich liczby drastycznie by spadła" - wyjaśnił Kalicki.

Paniom, które znalazły skarb, Muzeum w Koszalinie ufundowało w ramach podziękowania za odkrycie monet, bezterminowy i obejmujący również ich rodziny bezpłatny wstęp na wszystkie wystawy.

Dyrektor placówki nagrodę uzasadnił "rzadką świadomością i postawą, w czasach, w których namnożyło się wszystko spieniężających dzikich poszukiwaczy, rozkopujących stanowiska archeologiczne".

Natomiast władze Koszalina nagrodziły kobiety nagrodami pieniężnymi o nieujawnionej wysokości.

Aneta Szczupakowska, Leokadia Łobodziec i Małgorzata Górska, które wykopały monety, były w środę trochę zakłopotane całą sytuacją.

"Kiedy zaczęłyśmy kopać ziemię pod kwiatki, jedna z nas uderzyła w coś łopatą i z boku tego miejsca pojawiły się jakieś skorupy, z których zaczęły się wysypywać monety z krzyżami. Pozbierałyśmy je do miseczki. Potem poszłyśmy do pobliskiego zakładu samochodowego, a jego właściciel zadzwonił do muzeum i po godzinie przyjechali archeolodzy" - opowiadały.

Badania miejsca, w którym wykopano monety, trwały trzy dni. Nic poza nimi tam nie znaleziono.

Miejsce sadzenia kwiatów wybrała emerytowana nauczycielka z Bonina Genowefa Miklos. W środę z dumą mówiła o odkrytych monetach: "to skarb nas wszystkich".

Źródło: PAP - Nauka w Polsce